| głowna książka autorka zakochaj |
Po prostu dośćMam dość ciągłego starania się, dość imponowania innym, dość zmieniania się. Chcę,a by ludzie zostawili mnie z samą sobą, abym mogła się zrozumieć. Chcę wiedzieć czego pragnę. Oni nas nie tolerują. Oni nie lubią innych. Chcą nas zmienić, udawać, że pomagają, ustawiają nas pod swoje kryteria... Ale my tego nie potrzebujemy... Chcemy samotności. Głosuj (0) sobota.maj.2012 [komentarzy 1] Odezwij się Nie taka, a innaPrawdę mówiąc, to chyba już nigdy nie będę jak przedtem. Zawsze będę nosić w sobie ten podstawowy strach przed ludźmi. Jednak najgorsze jest to, że nie przemocy się boję, bo z nią umiem sobie radzić, zbyt wiele lat spędzonych na nauce aikido, aby bać się podniesionej ręki, słowna przemoc też mnie nie rani. Tyle lat ćwiczeń w praktyce... Najbardziej obawiam się ludzi, którzy próbują zdobyć moje zaufanie, którzy są dla mnie mili i życzliwi, którzy, nie daj Boże, nie oczekują niczego ode mnie, a mimo to są. Nie potrafię postępować z takimi ludźmi. Ich dobroć mnie wykańcza. Nie takie kryteria znam w tym świecie. O ironio - ostatnio spotykam przeważnie takich ludzi. Wydawałoby się, że może ulegnę resocjalizacji, ale to jest moja męka. Dlaczego mam się do kogoś uśmiechać? Po co mam komukolwiek pomagać? Bezinteresowność. Nie tego nauczył mnie świat. Podziwiam takich ludzi. Osobiście łatwiej jest mi pomagać zachowując anonimowość. Nigdy, ale to przenigdy nie chciałabym, aby ktoś był winny mi cokolwiek. Wracając do tematu, uważam, że nigdy nie będę już taka jak kiedyś. Nim wydarzyło się to. Boję się ufać ludziom, strach pożera mój zdrowy rozsądek. Takie oto spostrzeżenia na bieżąco. Mówiłam wam, jak bardzo kocham was wszystkich? Otóż bardzo. Głosuj (0) sobota.maj.2012 [komentarzy 0] Odezwij się LazurJest mi tak cholernie przykro. Wielka dziura w moim sercu o nieregularnych kształtach i krwawiąca boli. Poczucie winy zabija mnie, a jednocześnie wiem, że zrobiłam dobrze, bo innego wyjścia niema. Ten fakt jednak nie przeszkadza natrętnym myślom. Taki dogłębny smutek, zmartwienie, łaknienie. Mam ochotę przyłożyć sobie zimną stal do czaszki, policzyć do dziesięciu i strzelić. Mówią, że takie uczucia przechodzą... mówią, że wszystko gdzieś się zaczyna i kończy, ale czy TO się tak właściwie zaczęło? Mam nadzieję, że uratowałam sytuację w porę, a im większy ból czuję, tym większa moja ofiara dla sprawy... Tylko... Małe, niewinne pytanie, takie wstydliwe... Czy grzechem jest szukać bratniej duszy? Bo przecież miłość to nie tylko związek, ale i przyjaźń, a gdy kochamy, niszczymy drugą osobę, władamy nią, obezwładniamy, ranimy... Właśnie dlatego to zrobiłam. Innego wyjścia nie było
Głosuj (0) wtorek.maj.2012 [komentarzy 0] Odezwij się Dlaczego?Dlaczego ty się tak zmieniasz? Czy to daje ci szczęście? Lubisz być inna i inna? Może powinnam czerpać radość ze zmian, ale życie nauczyło mnie, że z każdą chwilą może być jedynie gorzej, a tak dobrze jak teraz nie będzie już nigdy. Może to prawda? Może powinnam korzystać z życia? Może mam robić czasami głupstwa? Może powinnam mniej myśleć o sobie, mniej doszukiwać się czegoś, czego niema, a bardziej ŻYĆ? Chyba jednak nie potrafię tak... A ty tak się zmieniasz... Pędzisz z tym wszystkim, ale ja sądzę, że jeszcze za wcześnie. Proszę... Zaczekaj jeszcze jeden rok... zakichane dwanaście miesięcy... Potem rozejdziemy się na skutek naturalnej selekcji, ale jeszcze nie jestem gotowa. Przyjaźń powinna trwać, dopóki jest sposób, aby ją podtrzymywać. Jeszcze poczekaj, zwolnij troszeczkę. Nie potrafiłabym teraz zostać sama. Utonęłabym w morzu pustych łez. Powitałabym otchłań żałości. Boję się samotności... Boję się, że zostanę sama, że nikt nie będzie pozwalał mi poczuć się szczęśliwą. Może on ma rację? Może powinnam wierzyć w siebie? To za trudne, wolę polegać na tobie. Ja tak cholernie nie chcę znowu spaść w dół... Więc kieruję tą prośbę do ciebie, choć jej nie usłyszysz. Zwolnij troszeczkę, nie zostawiaj mnie w tyle, bo sobie nie radzę. Z sobą, z życiem, ze wszystkim. Boję się, że zostanę sama, a jestem zbyt słaba... Zostań. Bo ja jestem uzależniona od ludzi, którzy są. Głosuj (0) poniedziałek.maj.2012 [komentarzy 0] Odezwij się Czyżbyś była gitarą?!DOSTANĘ GITARĘ! Nie serio - dostanę instrument strunowy, który będzie MÓJ. Po pierwsze to jestem tak strasznie sparaliżowana myślą, że będę mogła NAPRAWDĘ brzdąkać i ogólnie zaprzyjaźnić się z przedmiotem, że chodzę niczym nakręcona. Jak to się stało? W zasadzie przypomina to jakiś zbieg okoliczności: durnowata piosenka, pan od historii i dobry humor mamy. Mój tata, który pomijając, że jest uzdolniony artystycznie pod każdym względem, zawsze uważał, że mama SŁUCH. Tak, chociaż ja się z tym nie zgadzam, na apelu z okazji rocznicy Katyńskiej nauczyciel nadzorujący wszystko stwierdził, że mam "ładny głosik" i kazał śpiewać. Mniejsza o to jak mi to wyszło, ale opowiedziałam to mamie [z czystej głupoty] i ona o dziwo zgodziła się z nim. Phi. Za jakiś czas chodziłam po domu śpiewając " chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą" Chodziłaś i fałszowałaś tą durną piosenkę Więc moja matka wpadła na pomysł, aby na tegoroczny dzień dziecka nie kupować mi setnej książki, albo kolejnego pudełka Sims 3 (według niej okazuję skłonności sadystyczne gając w tą grę). Zdecydowała, że dostanę prawdziwą gitarę! Jeszcze nie wiem co z nią zrobię, ale dzisiaj zamawiam z Alegro i... nienawidzę allegro. Nie mogę tego rozkminić. Nie wie ktoś, czy można tam płacić za pobraniem, czy trzeba koniecznie kartą? ~Karolina Głosuj (0) środa.maj.2012 [komentarzy 1] Odezwij się Koło rozpaczyPrzyciskam szklankę wypełnioną napojem i lodem do policzka, a skroplona para miesza się z drobną łzą. Zaciskam powieki i udaję, że mnie tu niema. Nie chcę zwrócić uwagi mamy moim szlochaniem, więc siedzę cicho. Nie mogę już o tym myśleć! Czuję się tak potwornie nieszczęśliwa, kiedy wszyscy, nawet Ty, a nie przypuszczałam, że mogę tęsknić za twoim zainteresowaniem. Bo ze mną jest tak, że gdy ktoś jest, tak jak ty byłeś, to mam ochotę być sama. Jednak byłam miła. Śmiałam się z twoich żartów, byłam naprawdę życzliwa, w zamian dostawałam raz na jakiś czas kilka życiodajnych słów. Nie myślałam, że uzależnisz mnie od nich. Twoja chęć życia pomieszana z rozsądkiem w idealnych proporcjach rozbraja mnie. Jesteś tak inny ode mnie - apatycznej, ironicznej, zmęczonej życiem i niepodobny do moich znajomych - wrednych i zimnych, że nie wiem jak mam się zachować. Wyłamujesz się ze wszelkich norm, jakie zdążyłam zarejestrować przez paręnaście lat życia. Zresztą co to za różnica. Ciebie już też zabrakło w moim codziennym życiu. ~Karolina Głosuj (0) poniedziałek.kwiecień.2012 [komentarzy 0] Odezwij się Moja siostra już nie wróciCzytam do późna - nie powinnam. Wiesz, że do tej pory z takim samym uczuciem umierania wypowiadam twoje imię? Serce skacze mi go gardła, a sama ja kulę się i tracę asertywność. Zupełnie wypadam z rytmu. Więc sukcesywnie staram się udawać, że nie istniejesz, a w zasadzie to łatwiej mi zrozumieć to wszystko, kiedy po prostu mówię sobie, że nie żyjesz. Myślałam, że tak mówi się na durnych filmach, ale wiem co znaczy ten ból, gdy byłoby łatwiej, gdyby ta osoba rzeczywiście nie żyła. Ten tępy ból w głowie, gdy nie mogę przetrawić faktu, iż prawdopodobnie nigdy nie powiem do ciebie już ani słowa. Nigdy nie dam ci kuksańca w ramię obrywając w udo. Nigdy nie będziemy próbować pływać z jedną parą płetw naraz trzymając się za ręce. Nigdy nie zrobisz miny szczeniaka, aby wyciągnąć mnie - wiecznego lenia z domu. Nie zaprzyjaźnisz się z moim psem, a ja z twoim. Nie będziemy już dawały sobie rad zupełnie nie wiedząc co mówimy. Nie będzie My. Leczę się wiesz? Najpierw leczyłam się w samotności z setką bohaterów książkowych i rodziną. Potem szkoła przestała mnie nienawidzić i wytykać palcami. Wreszcie zdobyłam kilka przyjaciół, ale wiem, że to nigdy, przenigdy nie będzie to samo. Bo ty byłaś siostrą, a teraz umarłaś. A jednak patrze na ciebie. Na to co zamieszkało w tobie, zamiast mojej przyjaciółki. Na to co uśmiecha się do Twojej Nowej i na to co nawet nie spogląda w moją stronę. Patrzę i widzę to co najbardziej boli. Jesteś taka sama. Ten sam słodki uśmiech. Te same słowa i piegi. Wszystko masz takie samo, a ja... - ta prawa boli - wypadłam w twojego świata. Był taki czas, że obwiniałam siebie, za to co nas rozdzieliło. Płakałam nocami, ale teraz wiem, że to bez sensu szukać winy. Nawet gdybym ją znalazła, zdobyła odwagę by ci o niej powiedzieć, to nadal nie przywróci ciebie do życia. Teraz żyję dalej. Mam Nową, która chce być dla mnie tobą, ale to nie działa tak. Ja zawsze byłam stała w uczuciach, a moja siostra umarła, mimo iż żyje obok. Byłaś dla mnie najwspanialszą siostrą na świecie. Nasze tematy do rozmów nigdy się nie kończyły. Teraz gdy Ona mnie zagaduje jestem po prostu zmęczona, bo odczuwam bolesne uczucie jakiegoś pomylonego deja Vu. Jestem zużyta emocjonalnie. Zepsuta, wyeksploatowana, do niczego. Mam poczucie obowiązku wobec ciebie, mnie, nas, aby nie popełniać błędu jeszcze raz. Gdy ktoś jest blisko, mechanizm obronny działa za mnie. Czuję się osaczona, zagubiona, nie chcę nowej bliskości. Nie ufam ludziom, nie potrafię znów wpaść w ławicę i płynąć z prądem. To tyle z moich wspomnień. Napisałam, aby poczuć się lepiej, aby usprawiedliwić się przed sobą, aby uwolnić uczucia w moim słowotoku myślowym. Dziękuję, jeżeli ktoś to przeczytał i mnie rozumie. ~Karolina Głosuj (0) niedziela.kwiecień.2012 [komentarzy 0] Odezwij się Nic nie musisz.Droga koleżanko, tylko Cię upewniam w twym przekonaniu, że nie oczekuję do ciebie niczego, ani ani. Masz zły humor, możesz na mnie burczeć, możesz mnie krytykować i śmiać się ze mnie do woli. Przecież wiem, że potrafisz. Głosuj (0) wtorek.kwiecień.2012 [komentarzy 0] Odezwij się Słodkie uczucieMimowolne skurcze żołądka, co uderzenie serca, martwica twarzy i głupkowaty grymas, w którym rzeczona twarz zastygła i to takie słodkie uczucie... Jakbym zjadła co najmniej trzy łyżki cukru w białej, taniej polewie - Tak oto działa na mnie myśl, że ktoś się o mnie martwi i troszczy. Nie ważne kto, nie ważne kiedy, ale zawsze wtedy przede wszystkim odczuwam te skurcze żołądka. Wiem, że to idiotyczne, ale... Po prostu to takie wzruszające, że ktoś wychylił się poza własną przestrzeń, spojrzał na drugiego człowieka najzupełniej bezinteresownie i to wyróżnienie - spojrzał na mnie. Jakie to słodkie. Słodkie. Słodkie. Słodkie. Powtarzam się, ale to uczucie trawi mnie od samego rana. Z drugiej strony za każdym razem gdy śpię bardzo mało [dzisiaj około 2 godzin] mój system obronny i mój dumnie-rozsądny narząd rozumowania po prostu wyłącza się działa na jałowym biegu. Tak więc niewyspana Karolina jest potencjalną ofiarą podrywaczy, tkliwych filmów, muzyki, książek, ludzi wymuszających coś, smutnych min i wszystkiego co może spowodować ... efekt fontanny. Może często narzekam, zresztą pewnie jutro też ponarzekam sobie, ale dzisiaj mówię, że ciszę się z osób, które mam. Interesują się mną, pozwalają poczuć się w miarę bezpiecznie, nadają odrobinę sensu. To życie nigdy nie było proste, sama przechodziłąm przez tyle świadomości zmiennych stanów, że już naprawdę trudno to spamiętać. Jakieś depresje, nieuzasadnione szczęścia, obsesje na punktach bardzo dziwnych olaboga... mogę tak w nieskończoność.
Dobranoc ;)
Głosuj (0) czwartek.kwiecień.2012 [komentarzy 1] Odezwij się No BraveryTo rozgoryczenie, kiedy budzisz się, doprowadzasz swoje otoczenie do porządku, a potem wewnątrz ciebie pojawia się impuls, w zasadzie małe nieprzyjemnie kołatające w żołądku odczucie. Potem robisz coś czego nie powinieneś robić w tej chwili, kiedy poranek wstał i zarumienił się płochliwie, ale jednak robisz to. Uświadamiasz się, że chociaż zrobisz wszystko co do ciebie należ, nie zmienisz tym świata. Potem zalewa cię fala żalu i rozgoryczenia, bo przypominasz sobie, kiedy ostatnio tak potwornie użalałeś się nad sobą, a tak naprawdę wystarczyłoby, gdybyś ruszył się z miejsca, zdobył na odrobinę odwagi, trochę popracował nad sobą, a wszystko stałoby się inne, ale nie myślałeś tak wczoraj... Świat nadal będzie spowity kłamstwem, bólem i pogardą ze wszystkich stron... Głupio mi kiedy myślę o sobie, chociaż możecie mnie nazwać drętwą jędzą, ale ja naprawdę coraz częściej leję łzy nie nad sobą. Z innej strony stałam się strasznie słaba i sentymentalna. Do tego tkliwa, słaba emocjonalnie, nawet nad tym nie panuję. Eh... kończę na dzisiaj Karolina Głosuj (0) poniedziałek.kwiecień.2012 [komentarzy 0] Odezwij się |